[x]

deviantART

 
About Me Member Traditional Artist madzialenkaFemale/Poland Recent Activity Deviant for 4 Years
Needs Premium Membership
Statistics 121 Deviations
3,048 Comments
20,967 Pageviews

Devious Info

  • Current Residence: Pruszkow [in Poland]
  • Interests: fantasy, manga, anime, food
  • Favourite artist: S.Dali, Yoshitaka Amano, A. Mucha
  • Favourite poet or writer: Cyprian Norwid // Andrzej Sapkowski, Terry Pratchett, Frank Herbert, Stephen King, JRR Tolkien
  • Operating System: Vista wio!
  • Wallpaper of choice: Nimue (by Dianae)
  • Favourite game: Final Fantasy 7 // StoneKeep// Civilization
  • Favourite gaming platform: PC // PS2 // x360
  • Favourite cartoon character: Ginko, Sanzo, Spike Spiegel
  • Tools of the Trade: watercolours, coloured pencils

byl sobie film

Thu Jul 2, 2009, 8:15 AM
Feature journal - tomorrow, I'm sorryyyyy T-T
Zakładam bloga:<
Zostałam zmolestowana i zmuszona, żeby te nasze pseudorecki wrzucić, więc wrzucam. Tak dla kontrastu chociaż;) Ile nas różni, ile dzieli w postrzeganiu świata.
Możliwe spoilery.


Transfomers : zemsta upadłych.


ON:

Słysząc słowo Transformers nie przychodzi mi na myśl nic innego jak niesamowite efekty specjalne, walki wielkich robotów i seksowna Megan Fox. I nic więcej nie oczekuję po tym tytule.
Fabuła ? Cóż, na pewno jest w jakiejś szczątkowej formie. Ot na jakiejś bliżej nie sprecyzowanej planecie (księżycu?) tytułowy Upadły oczekuje zemsty na ludzkości za krzywdy wyrządzone wieki temu (?). Tymczasem, dziwnym zbiegiem okoliczności (!), główny bohater odnajduje w ubraniu (sic!) jeden z ostatnich kawałków tego wielkiego sześcianu z części pierwszej (drugi kawałek, de facto, jest widowiskowo zabezpieczony przez światem w super mega tajnej bazie 10000m ppm.*). Dotknięcie owego kawałka, sprawia, że dzieciak wchodzi w posiadanie wiedzy, która może zaprowadzić go do maszyny niszczącej słońca. A, i oczywiście, fragment wszechiskry przypadkowo ożywia całą armie sprzętów kuchennych, po tym jak widowiskowo przepala się przez podłogę na piętrze i wpada do kuchni.
Upadły szuka chłopaka, upatrując w jego wiedzy własny sukces, przy okazji wykradając ów kawałek którym wskrzesza znanego z pierwszej części Megatona.
Uff?
Walki, pościgi, błyski, dźwięk zgrzytającego metalu i wyginanej blachy oraz wyzywanie się od skorodowiałych gruchotów to przeważająca część filmu. Nie powiem ? Bardzo widowiskowa i przyjemnie się ją ogląda.
Męskiej części widowni na pewno w przetrawieniu tego filmu pomoże wspomniana już Megan Fox (a na pewno jej running-scene na pustyni), której niezależnie od warunków pogodowych, obrażeń i łez towarzyszy ten sam nienaganny makijaż.
Wszyscy natomiast powinni uśmiechnąć się czasami od niewybrednego humoru jaki podarowali nam twórcy.
Na tym fimie cieżko się nudzić. Owszem jest kilka scen (na szczęście krótkich) w których można spojrzeć na telefon w celu odczytania smsa, jednak całość jest szybka i przyciąga wzrok.
Film na pewno nie odstrasza. Trzeba tylko pamiętać, że wybieramy się na szybkie, odmóżdżające kino amerykańskie i wchodząc na seans należy uprzednio zaopatrzyć się w cole, popcorn, wyłączyć mózgownice i cieszyć się chwilą.
Druga część przypadła mi dużo bardziej do gustu jak jedynka.
Przede wszystkim za wspomniany niewybredny humor i (nie szczególnie) błyskotliwe teksty.
Wszystkiego jest więcej, mechy są większe, lepsze, przeciwnik jest gorszy, ba, nawet Fox bardziej seksowna niż w części pierwszej.

Film polecam wszystkim którzy po pracy / szkole chcą się odstresować.

* zdziwieni, że tak nie było?


ONA:

"Just prime." Chciałoby się powiedzieć. Ale nie da rady.
Dlaczego?
Po pierwsze,gdyby tak wyciąć wątek Autoboty vs Decepticony vs Meatbags, to byłoby love story o trudnym wyrazie na "L", z którym to ma kłopot nasz poczciwy Sam. I ewentualnie można by jeszcze wspomnieć o fanserwisie, który raził. Miejscami bardzo, innymi razy mniej. I tu ma miejsce pierwsza dygresja:
Ja wiem, że para fajnych cycków, to coś co przyciągnie widza do ekranu, nawet jeśli film kupa, ale na bogów - można te cycki sprzedać znacznie lepiej. Szkoda, że Megan Fox będzie zawsze "dupą", a nie aktorką. Szkoda, że znowu kobiete dano tylko po to, zeby ładnie wyglądała, a miała miałki wpływ na fabułę. A tak pobiegała sobie troche, trzęsąc tym co ma piękne. PS Ciekawam jakiej firmy kosmetyków używa Mikaela, makijaż był nie do zniszczenia, co by sie nie działo;)
Po drugie, było kilka rzeczy, które wzięły się fantastycznie znikąd. Jak np Alice. Wtf? Nie oglądałam części pierwszej (okej, oglądałam, ale wstyd się przyznać w jakim byłam stanie i czemu zasnęłam), więc nie wiem czy zarzut podstawny, ale jak, gdzie, skąd, terminator?
No i ten nieszczęsny akademik. Laskolandia. OMFG. W USA. OMFG. Na uniwerku? OMFG. Fanserwis pełną gębą;) Ale kij z tym. Po co dali tego jełopa (współlokator Sama, ten od strony internetowej) do filmu? Znaczy się, wiadomo po co, element humorystyczny.
I ten dramat (lolxD) miłosny, upierdliwie wydłużający film, po trzecie.
No dobra. Jedziemy dalej.
Łomot, to proste słowo na "Ł", jest najczęściej cisnącym się na usta wyrazem w trakcie oglądania filmu. Spuszczają sobie bęcki co i rusz. Nie powiem, bo całkiem ładnie. Efekty mi się podobały. Bitwa w lesie, czy nawet te walki z samego początku. Widać od razu na co poszedł budżet (poza tyłkiem i cysiami Megan). Ponieważ lubię patrzeć na zgiełk bitewny, stwierdzam, że scen batalistycznych nigdy za wiele.
Fabuła, jak widać, obciąga. Nie była bardzo złą czy mocno niedopracowaną, ale narowiście szybką, miejscami niezdecydowaną i nieco niedokochaną. Film miast fabuły może mieć coś a'la myśl przewodnia, okej. To się nawet sprawdza (patrz Crank 2 - pościg za sercem - motyw główny, a reszta dolepiona w trakcie - słowem miodna akcja napędzana jednym, podstawowym wątkiem).
Niby mamy podany wątek główny w sosie śmietanowo grzybowym. Tyle, ze tego sosu było nijak. Z jednej strony się wylewał, z drugiej był go niedostatek. Litościwie pomińmy hangar w którym trzymano pozostałość wszechiskry (?), owe niedopracowane wątki z Alice, rozwałę Destructora (wraz z jego moszną;) przez ludzi, jakiegoś upierdliwego garniturka, który miał robić za tego złego (biurokracja jest zła xd) [wątek z likwidacją NEST śmierdział starą rybą], tego żałosnego mazgaja od poprawiania humoru (fakt, śmiałam się xD) i tej łatwizny jakiej doświadczyli nasi herosi pod koniec filmu. Akcję jak z serialu o magical girls, też można przemilczeć (kto widział ten wie o co mi chodzi; dla pozostałych - cudownych transformacji nie było, ale magiczne artefakty pozyskiwane czystym sercem - i owszem).
Ma się wrażenie, że część druga, choć imo lepsza niż pierwsza, była, jak w przypadku Skrzyni Umarlaka, popychadłem dla części trzeciej. Megatron wrócił, nie zaszalał, dadzą mu szansę w nastę;pnej odsłonie.
A wątek miłosny, nie oszukujmy się, był tylko po to by:
- wszyscy wiedzieli, ze to film nie tylko o robotach;
- można było wyjść do łazienki.
Poza tym:
- zabrakło kasy na więcej rozwałki;
- trzeba było wepchnąć fanserwis (Megan wyglądała przepięknie, niczym z reklam żelu pod prysznic i/lub błyszczyków);
- komercha!

Humor w filmie na poziomie kina familijnego. Bluzgi grzeczne, mniej grzeczne pocięte. Sceny humorystyczne z cyklu tych sytuacyjnych ("rozbudowane" żarty słowne przypadły w udziale jedynie Bumblebee xD). Wheeler szturchający nogę Mikaeli, Jetfire, czy ten totalny fagas (nie, nie mówie o SamiexD) zrobili swoje. Jak i Scalpel (?...no ten, od "zi brejn"). Agent z poprzedniej części ( w 1/36 Arab), dajmy na to, też dawał radę.
A wszystko okraszone hamrykańską złotą formułą dobrego filmu i hamerykańskim patosem.

Generalnie, nie było źle. Fabuła, choć ulep, pędząc ostro i nie zatrzymując się na zakrętach w połączeniu z humorem i walkami dała rade utrzymać w fotelu. Obejrzeć, jak najbardziej, można.

Szkoda tylko, że twórcy nie umieją już tak budować napięcia, jak kiedyś się zdarzało.

PS Drogie Panie, na fanserwis skierowany do nas próżno liczyć. Nie ma żadnego bohatera, który przyciąga oko. A nawet jeśli jest, to przez 5 min. Albo jest Autobotem// Decepticonem albo po prostu ma silnik.
PPS And the worst - they're eating all our sand.

  • Mood: Approval
  • Listening to: Mushishi soundtrack
  • Reading: The mad ship. The Liveship traders; Book 2.
  • Watching: Star Gate, s 04
  • Playing: pharaon
  • Eating: strawberries
  • Drinking: strawberry shake

deviantART Notice

[x]

Comments


Hey Thank you so much for the :+fav:
Cheerz...

:heart :heart: :heart:
:heart :heart: :heart:

Claudia

--
ScarletGothica Official Website


find and join my fan clubs: here
Your gallery is awesome !!! =03

You're welcome on my gallery too forever !!! :glomp:

--
Help other people, donate all things that you'll never use more !!! =03
dziękuję za favka :hug:
dziękuję za fava :3

--
Kein Mehrheit Für Die Mitleid
=======================
"Self-improvement is masturbation. Now, Self-destruction..."
:iconthankuplz: :heart:

--
~"A good photograph is knowing where to stand"~ Ansel Adams
thanks a lot for the fav :hug:
Hello! :> Thank you a lot for the fav :heart: <3
dziekuje za fava

--
=Orofiel my BJD account
僕が笑えば, 君が笑うから,君が笑えば,また誰かが笑う
ale wiesz, ze nie musisz?:)
nie ma za co!

Site Map